Zapomniałem hasła » Zarejestruj się »
gość
gość [10.06.10, 17:46]
odpowiedzi: 10
Zgłoś

Jaka jest funkcja kompozycyjna Trenu XIX?

Jak w temacie, byłabym bardzo wdzięzna za odpowiedź :)


Najlepsza odpowiedź
  • pollyanna
    (3 - 1)
    75%
    pollyanna [10.06.10, 17:51]
    Masz pięć części trenu (na podstawie epicedium), ostatni tren jest tą ostatnią - przynosi pocieszenie. Zajrzyj do wiki (bo domyślam się, że nie masz słownika terminów literackich).

Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Inne odpowiedzi
  • gość
    (1 - 2)
    33%
    gość [10.06.10, 17:47]
    przeczytaj, pomyśl, napisz
  • gość
    (0 - 1)
    0%
    gość [10.06.10, 17:48]
    JejWysokoscAfrodyta
    przeczytaj, pomyśl, napisz

    Przeczytałam, pomyślałam, mam problem, proszę o pomoc.
  • gość
    (0 - 2)
    0%
    gość [10.06.10, 17:50]
    gość
    Przeczytałam, pomyślałam, mam problem, proszę o pomoc.

    przeczytaj raz jeszcze, przecież to proste zadanie
  • pollyanna
    (3 - 1)
    75%
    najlepsza pollyanna [10.06.10, 17:51]
    Masz pięć części trenu (na podstawie epicedium), ostatni tren jest tą ostatnią - przynosi pocieszenie. Zajrzyj do wiki (bo domyślam się, że nie masz słownika terminów literackich).
    Masz pięć części trenu (na podstawie epicedium), ostatni tren jest tą ostatnią - przynosi pocieszenie. Zajrzyj do wiki (bo domyślam się, że nie masz słownika terminów literackich).
  • Lobuziara
    (0 - 3)
    0%
    Lobuziara [10.06.10, 17:54]
    Tren XIX stanowi zamknięcie całego cyklu, jego podsumowanie. Ujmując go w kategoriach kompozycji epicedium, można powiedzieć, że przynosi pocieszenie (consolatio) oraz napomnienie (exhortatio). Dotyczy przede wszystkim spraw ziemskich oraz problemu przywrócenia pierwotnego ładu i spokoju
    związanych z przeżyciami człowieka. Jest to najdłuższy tren, składający się z trzech obszernych strof pisanych sylabowcem trzynastozgłoskowym (7+6) z rymami, tradycyjnie, sąsiadującymi, gramatycznymi oraz dokładnymi.

    Podtytuł utworu sugerujący, iż chodzi o sen, posiada dość bogatą tradycję piśmienniczą, szczególnie antyczną, choć nie tylko. Pisze o tym Janusz Pelc:
    Formuła drugiej części Trenu XIX odwoływała się do tradycji
    antycznej, przypomnijmy „Sen Scypiona” w Cycerońskim dziele „De republica”. Wskazywano też na analogie z tradycją średniowieczną. Dodać jeszcze należy analogie Petratkowskie.


    Zmęczony całonocnym czuwaniem wypełnionym lamentami i modlitwami znużony ojciec chwilowo traci rozeznanie, przysypia. Sytuacja ta przedstawiona jest w ten sposób, że ani czytelnik, ani nawet sam podmiot
    nie wiedzą, czy faktycznie wizje, które mają się pojawić są snem, czy jawą:
    Żałość moja długo w noc oczu mi nie dała
    Zamknąć i zemdlonego ukoić ciała.
    Ledwie mnie na godzinę przed świtanim swymi
    Sen leniwy obłapił skrzydły czarnawymi.
    Na ten czas mi się matka właśnie ukazała,
    A na ręku Urszulę moję wdzięczną miała

    Po tej relacji następuje opis dalszych wydarzeń aż do chwili, kiedy przemawia do Jana jego matka:
    Spisz, Janie? czy cię żałość twoja zwykła piecze?
    Zatym-em się ocknął.
    Sytuacja zdaje się być stosunkowo jasna. Kolejność relacji każe przypuszczać, że Jan ocknął się, a zatem całe zdarzenie działo się na jawie. Jednak, jeśli skonfrontować powyższe relacje z zakończeniem trenu rzecz okaże się nieco bardziej skomplikowana i, w zasadzie, niewyjaśniona jednoznacznie: Tu zniknęła. – Jam się też ocknął. – Aczciem prawie Niepewien, jeślim przez sen słuchał czy na jawie. Po wstępnym zarysowaniu sytuacji, w której rzecz ma miejsce, pojawia się opis córeczki. Orszulka przychodzi do ojca prosto z łóżeczka, do którego została poprzedniego dnia położona. Z poprzednich trenów wiadomo, że owym łóżeczkiem jest trumna. Dziecko jest nawet ubrane zgodnie z opisem stroju trumiennego zawartego w trenie VII. Tam było: Giezłeczkoć tylko dała a lichą tkaneczkę, tu natomiast: Giezłeczko białe na niej. Dziewczynka, która obecnie się ukazuje, nie ma żadnych oznak wpływu śmierci na jej ciało, wygląda jak żywa:Twarz rumiana, a oczy ku śmiechu skłonione. Jej ukazanie stanowi spełnienie żądania zrozpaczonego ojca, zawartego w trenie X w wersach 15-18. Jednak Urszulka nie może przemówić, gdyż, zgodnie z tym, co stwierdziła matka w swym monologu, miała jedynie trzydzieści miesięcy. Matka poczyna objaśniać, że wołania Jana doszły krain, w których przebywają umarli i zostały usłyszane, oraz że ona, ze względu na młody wiek dziewczynki, wzięła na siebie obowiązek spełnienia prośby syna, ukojenia jego żalu i udzielenia mu napomnienia. Pierwsze napomnienie dotyczy zwątpienia w istnienie jakichkolwiek krain, w których bytują zmarli (por. tren X). Takie krainy istnieją, mówi kobieta, i są miejscem wiecznej szczęśliwości. Matka przywołuje starotestamentowe memento, którego źródło tkwi w księdze Genesis 3, 19: Wrócisz do ziemi, z którejś powstał, bo prochem jesteś i w proch się obrócisz, aby zaznaczyć nieśmiertelność duszy. Te dwa fakty, trawestacja świętej Księgi oraz wiara w życie po śmierci wskazują na to, że matka reprezentuje chrześcijański światopogląd, w związku z czym można się spodziewać, iż przeważająca część jej rad będzie miała takie właśnie podłoże. Dlatego w następnych słowach nakazuje synowi wiarę w te słowa.
  • gość
    (0 - 1)
    0%
    gość [10.06.10, 17:55]
    pollyanna
    Masz pięć części trenu (na podstawie epicedium), ostatni tren jest tą ostatnią - przynosi pocieszenie. Zajrzyj do wiki (bo domyślam się, że nie masz słownika terminów literackich).

    Ach, już rozumiem ;) Te upały mi chyba przyćmiły myślenie, wiem, o co chodzi bez wiki nawet, wielkie dzięki!
  • Lobuziara
    (0 - 3)
    0%
    Lobuziara [10.06.10, 17:56]
    Od wersu 39 zaczyna się nawiązanie do trenu IV, w którym to podmiot
    wyraził w dramatyczny sposób swój sprzeciw wobec śmierci tak młodej osoby, co w jego mniemaniu było zakłóceniem naturalnego porządku rzeczy. Matka i w tym gani Jana. Uważa, że jako człowiek światły nie powinien był sądzić że ziemskie rozkosze mogą być komuś droższe niż niebiańskie:
    O biedne i płone
    Rozkoszy wasze, które tak są usadzone,
    Że w nich więcej frasunków i żałości więcej!

    I kawałek dalej:
    (...) ani się frasuj, że tak rana
    Twojej ze wszech najmilszej dziewice śmierć zesłana!
    Nie od rozkoszyć poszła; poszłać od trudności

    Matka nawiązuje nawet do utyskiwania Jana, iż to jemu pierwszemu nie było dane umrzeć. Stwierdza ona, iż w rzeczywistości lepiej się stało. Owo przekonywanie połączone z wyliczeniem korzyści pośmiertnych rozciąga się aż do w. 76 oraz 93-105. Kolejny wers rozpoczyna się ważnym z perspektywy
    całości cyklu napomnieniem (ww. 77-80). Odnosi się ono do zwątpienia w świat doczesny, wynikającą z głębokiego odczuwania kruchości wszelkiego przyrodzenia. Postawa wanitatywna bierze się, zdaniem matki, ze zbytniego baczenia na sprawy doczesne, które faktycznie przemijają i oparcia w nich mieć nie można. Nie uprawnia to jednak do negatywnego nastawienia, do przyjęcia postawy człowieka zrezygnowanego, bez nadziei i wsparcia w trwałych wartościach
    , które przecież istnieją i są osiągalne:
    Tu w czas obróć swe myśli, a chowaj się na te
    Nieodmienne, synu mój, rozkoszy bogate!
    Co do tego, że należy pokładać swe nadzieje w rzeczach stałych upewnia słuchacza silna pozycja
    rzeczownika nieodmienne nadana mu dzięki przerzutni. O jakie rzeczy nieprzemijalne może tu chodzić? Wyjaśnia to następujący fragment (ww. 107-110):
    Abyś nie przepamiętał, że baczenie twoje
    I stateczność jest droższa! W tę bądź przedsię panem,
    Jako się kolwiek czujesz w pociechy obranem. Otóż pociechy szukać należy w stałości i rozumie (baczeniu). Trzeba „mieć je na pieczy” (troszczyć się o nie), gdyż w obliczu fortuny rzeczywiście jesteśmy bezsilni, ale, mimo wszystko, mamy pocieszenie. Należy nie popadać w stan poczucia beznadziejności i zawsze korzystać z tego, co od wyroków ślepego losu się uchowało (ww. 133-136). Problematyka filozoficzna wyodrębniona została w oddzielnej, ostatniej strofie. Nie porusza ona kwestii stoicyzmu czy, ogólnie, humanizmu. Mówi raczej generalnie o sytuacji kryzysu: W co się praca i twoje obróciły lata, Któreś ty niemal wszystkie strawił nad księgami Matka stosuje do syna-filozofa takie samo napomnienie, jakie on sam mógł skierować do siebie. Czyni z niego jednak uszczypliwy przytyk: Wywiodłeś innym, nie wywiodłeś sobie, co znaczy tyle, że innym ludziom wcześniej mógł radzić, gdy byli w nieszczęściu, a sobie sam poradzić nie może? Matka oczywiście wierzy w samopocieszenie. Więcej nawet, uważa, że taki mędrzec jak Jan nie powinien zdawać się w zupełności na działanie czasu, lecz jego kojący wpływ „rozumem ma uprzedzić”. Człowiek rozsądny nie rozpamiętuje przeszłości, ale patrzy przed siebie, w przyszłość i jest przygotowany na każdą przypadłość, zarówno dobrą, jak i złą. Całość napomnienia kończy matka trawestacją słów Cycerona: ludzkie przygody Ludzkie noś! Oznacza to, że ludzkie przypadłości należy znosić tak, jak człowiekowi przystało. Kolejne napomnienie odwołuje się do Pisma Świętego: Jeden jest Pan smutku i nagrody.
  • Lobuziara
    (0 - 2)
    0%
    Lobuziara [10.06.10, 17:56]
    TERAZ PRZECZYTAJ I STRESC
  • gość
    (0 - 2)
    0%
    gość [10.06.10, 17:58]
    Lobuziara, to kompletnie nie o to chodziło, ale mimo wszystko dzięki za skopiowanie streszczenia ze ściągi pl...
  • pollyanna
    (1 - 2)
    33%
    pollyanna [10.06.10, 17:59]
    Proszę, przestań już to wklejać bo to same bzdury są ;) Treny nie miały żadnego związku ze śmiercią dziecka, nie wiadomo, czy Urszulka w ogóle istniała.
Dodaj odpowiedź
Odpowiada:
avatar gościa
:)
  • :/
  • :(
  • :)
  • :*
  • :<
  • :0
  • :o
  • >:D
  • :d
  • :|
  • :x
  • ;)
  • ;(
  • :p
  • :s
  • >:d
  • :D
  • >:o
  • :]
  • :[
  • :P
  • >:|

Pisząc odpowiedzi nie obrażaj innych. Więcej o netykiecie »

Wyszukiwanie
Zadaj pytanie
(potrzebujesz tylko 30 sekund!)
Opcje pytania
Inne z tej kategorii:
Sponsorowane