Zapomniałem hasła » Zarejestruj się »
gość
gość [14.04.17, 17:13]
Tagi: milosc | trace
odpowiedzi: 15
Zgłoś

Tracę miłość...

2 lata temu zaczęłam wpadac w sidła depresyjnych stanów. Od paru miesiecy pracuje nad soba i to wychodzi. Niedługo jak zdam maturę planuję iść do psychologa.
Problem w tym, że kiedy powoli wtaczałam się w te doły poznałam mojego obecnego faceta. Nigdy nie myślałam, że spotkam kogoś tak ciepłego, innego od reszty facetów, których spotykałam. Niestety moje samopoczucie bardzo często psuło wszystko. Dostawałam jakichś histerii, nie mogłam się opanować i to odbiło się na nas. On ciągle mnie wspierał, pocieszał czekał aż z nim porozmawiam, wygadam się.. a ja ciągle milczałam, bo wstyd mi było ciągle płakać ( płakałam w samotności często godzinami, przy nim rzadko, ale jak już to prawie nic nie mówiłam). Dostawałam jakichś obsesji, nie mogę pojąć kim ja byłam wtedy. Tyle razy się kłóciliśmy przez to.. Z jego winy czasem też, ale to ja i tak czuję się winna za wszystko.. Pod koniec zeszłego roku on miał zabieg i nie może wychodzić z domu nadal. Dopiero za 1-2 miesiące będzie mógł. Od tego czasu postanowił, że był miękki dla mnie ale skończyło się i nie raz bywa, że jest po prostu wredny i mówi mi przykre rzeczy, bo według niego, pocieszanie nie ma już sensu. Czuję się wewnętrznie lepiej, ale jego docinki i wrogość ciągną mnie z powrotem.. Bardzo mi na nim zależy, nie chcę go stracić. On teraz często chce robić przerwy od pisania, spotkań.. i tak mogę do niego wpaść 1 na tydzień a teraz nawet tego nie chce. Powiedział mi, że przez to, co robiłam, on ma uraz i nie stawia już nas na pierwszym miejscu, a podobno mu zależy ;/ chcę mu pokazać, że znowu staję się szczęśliwa i chcę go uszczęśliwiać, ale on twierdzi, że jest juz zmeczony i zobaczy jak sie bede zachowywac i moze o nas pomysli.. to tak ch*olernie boli slyszec cos takiego.. Dlaczego akurat ja musialam zachorowac i zniszczyc najlepsza relacje w moim zyciu.. Nie wiem jak to odbudować, chce zeby mnie kochał jak dawniej... nie wiem czy to jego zachowanie nie wynika tez z tego, ze siedzi samotnie.. czy az tak mu dokopalam



Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Odpowiedzi
  • gość
    (0 - 1)
    0%
    gość [14.04.17, 17:15]
    Przyjaciółka powiedziała mi, że uraz urazem, ale on teraz powinien mnie wspierać najbardziej... a ja właściwie nie wymagam tego od niego, bo rozumiem, że może mieć dość, ale dlaczego akurat teraz zrobił się taki kiedy jest poprawa w moim samopoczuciu... Już nie płaczę nad tym co wtedy, usmiecham sie, chce wychodzic z domu..
  • callmemaster
    (0 - 1)
    0%
    callmemaster [14.04.17, 17:43]
    "ale dlaczego akurat teraz zrobił się taki kiedy jest poprawa w moim samopoczuciu" k***a dziewczynko, robisz mu afery z d**y wzięte, sama to przyznajesz, że to Twoja wina i mu się dziwisz, że wytrzymał z Tobą półtora roku? On sam miał zabieg, podejrzewam, że poważny, a Ty zamiast go wspierać, to dalej dobijasz go swoimi smutami? Dziwisz mu się, że jest wkur [wiony? Przez półtora roku był przy Tobie, słuchał Ciebie i w ogóle, a jak on zachorował, to już Ty masz to w dupie, nie jesteś przy nim i ciągle tylko "o ja smutna o ja pociesz mnie". Powinien Cię w c**j zostawić i nie marnować sobie życia, a Ty od dawna powinnaś być na antydepresantach - czułabyś się lepiej i nie zachowywałabyś się jak jakiś p********y rak na Waszym związku. Sama dobrze wiedziałaś, że Twoje zachowania są przewlekłe i wizyta u psychiatry może pomóc - a tymczasem WIECZNIE KU [RWA NARZEKASZ JA PIER [DOLE DZIEWCZYNO RZYGAĆ SIĘ CHCE W CH [UJ. Przestań narzekać, idź do specjalisty, to żaden wstyd i pracuj nad sobą do kur [wy nędzy, bo żal d***ę ściska, jak Twoje smuty czytam. Mnie ch [uj bierze po 3 minutach, a co dopiero jego po półtora roku.
  • gość
    (0 - 1)
    0%
    gość [14.04.17, 17:46]
    callmemaster
    "ale dlaczego akurat teraz zrobił się taki kiedy jest poprawa w moim samopoczuciu" k***a dziewczynko, robisz mu afery z d**y wzięte, sama to przyznajesz, że to Twoja wina i mu się dziwisz, że wytrzymał z Tobą półtora roku? On sam miał zabieg, podejrzewam, że poważny, a Ty zamiast go wspierać, to dalej dobijasz go swoimi smutami? Dziwisz mu się, że jest wkur [wiony? Przez półtora roku był przy Tobie, słuchał Ciebie i w ogóle, a jak on zachorował, to już Ty masz to w dupie, nie jesteś przy nim i ciągle tylko "o ja smutna o ja pociesz mnie". Powinien Cię w c**j zostawić i nie marnować sobie życia, a Ty od dawna powinnaś być na antydepresantach - czułabyś się lepiej i nie zachowywałabyś się jak jakiś p********y rak na Waszym związku. Sama dobrze wiedziałaś, że Twoje zachowania są przewlekłe i wizyta u psychiatry może pomóc - a tymczasem WIECZNIE KU [RWA NARZEKASZ JA PIER [DOLE DZIEWCZYNO RZYGAĆ SIĘ CHCE W CH [UJ. Przestań narzekać, idź do specjalisty, to żaden wstyd i pracuj nad sobą do kur [wy nędzy, bo żal d***ę ściska, jak Twoje smuty czytam. Mnie ch [uj bierze po 3 minutach, a co dopiero jego po półtora roku.
    Sprostuję jedna rzecz, ten zabieg to nie żadna choroba, nie był konieczny do niczego, on sam tego chciał i właściwie moze chodzic, ale na ulice nigdzie nie idzie bo za duże ryzyko zeby sie mogl zranic w noge teraz
  • callmemaster
    (0 - 1)
    0%
    callmemaster [14.04.17, 17:47]
    gość
    callmemaster
    "ale dlaczego akurat teraz zrobił się taki kiedy jest poprawa w moim samopoczuciu" k***a dziewczynko, robisz mu afery z d**y wzięte, sama to przyznajesz, że to Twoja wina i mu się dziwisz, że wytrzymał z Tobą półtora roku? On sam miał zabieg, podejrzewam, że poważny, a Ty zamiast go wspierać, to dalej dobijasz go swoimi smutami? Dziwisz mu się, że jest wkur [wiony? Przez półtora roku był przy Tobie, słuchał Ciebie i w ogóle, a jak on zachorował, to już Ty masz to w dupie, nie jesteś przy nim i ciągle tylko "o ja smutna o ja pociesz mnie". Powinien Cię w c**j zostawić i nie marnować sobie życia, a Ty od dawna powinnaś być na antydepresantach - czułabyś się lepiej i nie zachowywałabyś się jak jakiś p********y rak na Waszym związku. Sama dobrze wiedziałaś, że Twoje zachowania są przewlekłe i wizyta u psychiatry może pomóc - a tymczasem WIECZNIE KU [RWA NARZEKASZ JA PIER [DOLE DZIEWCZYNO RZYGAĆ SIĘ CHCE W CH [UJ. Przestań narzekać, idź do specjalisty, to żaden wstyd i pracuj nad sobą do kur [wy nędzy, bo żal d***ę ściska, jak Twoje smuty czytam. Mnie ch [uj bierze po 3 minutach, a co dopiero jego po półtora roku.
    Sprostuję jedna rzecz, ten zabieg to nie żadna choroba, nie był konieczny do niczego, on sam tego chciał i właściwie moze chodzic, ale na ulice nigdzie nie idzie bo za duże ryzyko zeby sie mogl zranic w noge teraz
    No to czemu go nie wspierasz, tylko dalej zalewasz swoimi smutami?
  • gość
    (0 - 1)
    0%
    gość [14.04.17, 17:47]
    callmemaster
    "ale dlaczego akurat teraz zrobił się taki kiedy jest poprawa w moim samopoczuciu" k***a dziewczynko, robisz mu afery z d**y wzięte, sama to przyznajesz, że to Twoja wina i mu się dziwisz, że wytrzymał z Tobą półtora roku? On sam miał zabieg, podejrzewam, że poważny, a Ty zamiast go wspierać, to dalej dobijasz go swoimi smutami? Dziwisz mu się, że jest wkur [wiony? Przez półtora roku był przy Tobie, słuchał Ciebie i w ogóle, a jak on zachorował, to już Ty masz to w dupie, nie jesteś przy nim i ciągle tylko "o ja smutna o ja pociesz mnie". Powinien Cię w c**j zostawić i nie marnować sobie życia, a Ty od dawna powinnaś być na antydepresantach - czułabyś się lepiej i nie zachowywałabyś się jak jakiś p********y rak na Waszym związku. Sama dobrze wiedziałaś, że Twoje zachowania są przewlekłe i wizyta u psychiatry może pomóc - a tymczasem WIECZNIE KU [RWA NARZEKASZ JA PIER [DOLE DZIEWCZYNO RZYGAĆ SIĘ CHCE W CH [UJ. Przestań narzekać, idź do specjalisty, to żaden wstyd i pracuj nad sobą do kur [wy nędzy, bo żal d***ę ściska, jak Twoje smuty czytam. Mnie ch [uj bierze po 3 minutach, a co dopiero jego po półtora roku.
    a tak poza tym to dzięki za odpowiedź, coś przez to zrozumiałam
  • gość
    (0 - 1)
    0%
    gość [14.04.17, 17:50]
    callmemaster
    gość
    callmemaster
    "ale dlaczego akurat teraz zrobił się taki kiedy jest poprawa w moim samopoczuciu" k***a dziewczynko, robisz mu afery z d**y wzięte, sama to przyznajesz, że to Twoja wina i mu się dziwisz, że wytrzymał z Tobą półtora roku? On sam miał zabieg, podejrzewam, że poważny, a Ty zamiast go wspierać, to dalej dobijasz go swoimi smutami? Dziwisz mu się, że jest wkur [wiony? Przez półtora roku był przy Tobie, słuchał Ciebie i w ogóle, a jak on zachorował, to już Ty masz to w dupie, nie jesteś przy nim i ciągle tylko "o ja smutna o ja pociesz mnie". Powinien Cię w c**j zostawić i nie marnować sobie życia, a Ty od dawna powinnaś być na antydepresantach - czułabyś się lepiej i nie zachowywałabyś się jak jakiś p********y rak na Waszym związku. Sama dobrze wiedziałaś, że Twoje zachowania są przewlekłe i wizyta u psychiatry może pomóc - a tymczasem WIECZNIE KU [RWA NARZEKASZ JA PIER [DOLE DZIEWCZYNO RZYGAĆ SIĘ CHCE W CH [UJ. Przestań narzekać, idź do specjalisty, to żaden wstyd i pracuj nad sobą do kur [wy nędzy, bo żal d***ę ściska, jak Twoje smuty czytam. Mnie ch [uj bierze po 3 minutach, a co dopiero jego po półtora roku.
    Sprostuję jedna rzecz, ten zabieg to nie żadna choroba, nie był konieczny do niczego, on sam tego chciał i właściwie moze chodzic, ale na ulice nigdzie nie idzie bo za duże ryzyko zeby sie mogl zranic w noge teraz
    No to czemu go nie wspierasz, tylko dalej zalewasz swoimi smutami?
    Wspieram go. Próbuje mu fajnie organizowac czas, zeby mial wesoly czas, kiedy przychodze, jakas odskocznie od tej samotnosci. Staram sie rozmawiac, pytam czy nie potrzebuje czegos. Szczerze juz wypluwam sobie flaki a im bardziej sie staram tym on bardziej sie oddala
  • callmemaster
    (0 - 1)
    0%
    callmemaster [14.04.17, 17:52]
    gość
    callmemaster
    "ale dlaczego akurat teraz zrobił się taki kiedy jest poprawa w moim samopoczuciu" k***a dziewczynko, robisz mu afery z d**y wzięte, sama to przyznajesz, że to Twoja wina i mu się dziwisz, że wytrzymał z Tobą półtora roku? On sam miał zabieg, podejrzewam, że poważny, a Ty zamiast go wspierać, to dalej dobijasz go swoimi smutami? Dziwisz mu się, że jest wkur [wiony? Przez półtora roku był przy Tobie, słuchał Ciebie i w ogóle, a jak on zachorował, to już Ty masz to w dupie, nie jesteś przy nim i ciągle tylko "o ja smutna o ja pociesz mnie". Powinien Cię w c**j zostawić i nie marnować sobie życia, a Ty od dawna powinnaś być na antydepresantach - czułabyś się lepiej i nie zachowywałabyś się jak jakiś p********y rak na Waszym związku. Sama dobrze wiedziałaś, że Twoje zachowania są przewlekłe i wizyta u psychiatry może pomóc - a tymczasem WIECZNIE KU [RWA NARZEKASZ JA PIER [DOLE DZIEWCZYNO RZYGAĆ SIĘ CHCE W CH [UJ. Przestań narzekać, idź do specjalisty, to żaden wstyd i pracuj nad sobą do kur [wy nędzy, bo żal d***ę ściska, jak Twoje smuty czytam. Mnie ch [uj bierze po 3 minutach, a co dopiero jego po półtora roku.
    a tak poza tym to dzięki za odpowiedź, coś przez to zrozumiałam
    Spoko. Ja rozumiem, że można mieć kiepski dzień, tydzień, nawet miesiąc. ALE NIE DWA LATA. Wtedy od razu marsz do psychiatry, porozmawiać, przepisze i dobierze leki, byś mogła normalnie żyć i dała żyć Twoim bliskim.
  • gość
    (0 - 1)
    0%
    gość [14.04.17, 17:54]
    callmemaster
    gość
    callmemaster
    "ale dlaczego akurat teraz zrobił się taki kiedy jest poprawa w moim samopoczuciu" k***a dziewczynko, robisz mu afery z d**y wzięte, sama to przyznajesz, że to Twoja wina i mu się dziwisz, że wytrzymał z Tobą półtora roku? On sam miał zabieg, podejrzewam, że poważny, a Ty zamiast go wspierać, to dalej dobijasz go swoimi smutami? Dziwisz mu się, że jest wkur [wiony? Przez półtora roku był przy Tobie, słuchał Ciebie i w ogóle, a jak on zachorował, to już Ty masz to w dupie, nie jesteś przy nim i ciągle tylko "o ja smutna o ja pociesz mnie". Powinien Cię w c**j zostawić i nie marnować sobie życia, a Ty od dawna powinnaś być na antydepresantach - czułabyś się lepiej i nie zachowywałabyś się jak jakiś p********y rak na Waszym związku. Sama dobrze wiedziałaś, że Twoje zachowania są przewlekłe i wizyta u psychiatry może pomóc - a tymczasem WIECZNIE KU [RWA NARZEKASZ JA PIER [DOLE DZIEWCZYNO RZYGAĆ SIĘ CHCE W CH [UJ. Przestań narzekać, idź do specjalisty, to żaden wstyd i pracuj nad sobą do kur [wy nędzy, bo żal d***ę ściska, jak Twoje smuty czytam. Mnie ch [uj bierze po 3 minutach, a co dopiero jego po półtora roku.
    Sprostuję jedna rzecz, ten zabieg to nie żadna choroba, nie był konieczny do niczego, on sam tego chciał i właściwie moze chodzic, ale na ulice nigdzie nie idzie bo za duże ryzyko zeby sie mogl zranic w noge teraz
    No to czemu go nie wspierasz, tylko dalej zalewasz swoimi smutami?
    I nie zalewam się już smutkami a juz tym bardziej nie takimi pier* dolami jak kiedys, teraz jedynie problemy w domu znajduja czasem miejsce w rozmowach, ale on nie jest zly, ze o tym mowie, bo wie, ze mam patologie
  • callmemaster
    (1 - 1)
    50%
    callmemaster [14.04.17, 17:56]
    gość
    Wspieram go. Próbuje mu fajnie organizowac czas, zeby mial wesoly czas, kiedy przychodze, jakas odskocznie od tej samotnosci. Staram sie rozmawiac, pytam czy nie potrzebuje czegos. Szczerze juz wypluwam sobie flaki a im bardziej sie staram tym on bardziej sie oddala
    Więc porozmawiaj z nim o tym, że pracujesz nad sobą. Że idziesz do specjalisty i dobierze Tobie leki. Że razem popracujecie nad tym, by było dobrze. I czy nie jest już za późno. Nie dziw mu się, że ma uraz i jest przyzwyczajony do tego, że trzeba Cię niańczyć i pocieszać. Jemu się znudziło i potrzebuje partnerki, na której można polegać. Będziesz musiała mu troszkę dłużej udowodnić, że można na Tobie polegać. W najgorszym wypadku okaże się, że jest niestety już za późno, ale trzymam kciuki.
  • gość
    (0 - 1)
    0%
    gość [14.04.17, 17:59]
    callmemaster
    gość
    Wspieram go. Próbuje mu fajnie organizowac czas, zeby mial wesoly czas, kiedy przychodze, jakas odskocznie od tej samotnosci. Staram sie rozmawiac, pytam czy nie potrzebuje czegos. Szczerze juz wypluwam sobie flaki a im bardziej sie staram tym on bardziej sie oddala
    Więc porozmawiaj z nim o tym, że pracujesz nad sobą. Że idziesz do specjalisty i dobierze Tobie leki. Że razem popracujecie nad tym, by było dobrze. I czy nie jest już za późno. Nie dziw mu się, że ma uraz i jest przyzwyczajony do tego, że trzeba Cię niańczyć i pocieszać. Jemu się znudziło i potrzebuje partnerki, na której można polegać. Będziesz musiała mu troszkę dłużej udowodnić, że można na Tobie polegać. W najgorszym wypadku okaże się, że jest niestety już za późno, ale trzymam kciuki.
    Dziękuję za rozmowę i za to, co napisałeś
Dodaj odpowiedź
Odpowiada:
avatar gościa
:)
  • :/
  • :(
  • :)
  • :*
  • :<
  • :0
  • :o
  • >:D
  • :d
  • :|
  • :x
  • ;)
  • ;(
  • :p
  • :s
  • >:d
  • :D
  • >:o
  • :]
  • :[
  • :P
  • >:|

Pisząc odpowiedzi nie obrażaj innych. Więcej o netykiecie »

Wyszukiwanie
Zadaj pytanie
(potrzebujesz tylko 30 sekund!)
Opcje pytania
Inne z tej kategorii:
Sponsorowane